Czarna śmierć. Jak zaraza dziesiątkująca Europę "ominęła" Polskę

W XIV w. mieszkańcom średniowiecznych miast z pewnością wydawało się, że biblijny koniec świata jest bliski. W wyniku epidemii dżumy Europa straciła wówczas ponad jedną trzecią ludności. Czy Królestwo Polskie, jak sądzono dotychczas, uniknęło śmiercionośnej zarazy?

Nieznany wróg
Obserwując losy bohaterów serialu "Korona Królów" i oceniając ich decyzje, musimy zawsze pamiętać, w jakich warunkach przyszło im żyć. A były one nieporównanie cięższe od nam współczesnych. Codzienność mieszkańca średniowiecznej Europy była wprost najeżona niebezpieczeństwami i trudnościami. Dlatego żył on krócej i bardziej intensywnie niż my dzisiaj.

Obok wojen z sąsiadami i najazdów mongolskich chyba największym lękiem napawały średniowiecznego człowieka zarazy. Był to wróg niewidoczny i tajemniczy, do tego przy ówczesnym poziomie wiedzy medycznej – często śmiertelny. Wśród epidemii, które wstrząsnęły Europą w wiekach średnich, żadna nie mogła się równać z tą, którą do dziś nazywamy "czarną śmiercią".

Obraz ilustrujący cierpienie chorych na dżumę

Dantejskie sceny
Przez setki lat spierano się, czym w ogóle była owa choroba. Obecnie, dzięki badaniom francuskich i niemieckich naukowców, wiemy już niemal z całą pewnością, że chodziło o dżumę. Przenoszona przez bakterię Yersinia pestis, obecną w pchłach szczurów, choroba zawędrowała do Europy w 1347 r. przez Bliski Wschód aż z odległych Chin. W ciągu kilku lat dżuma pokonała odległość od basenu Morza Śródziemnego aż po Ruś i Skandynawię, pozostawiając za sobą strach i spustoszenie.

Już same objawy choroby budziły wśród Europejczyków przerażenie. Louis Heyligen, poeta z Awinionu, który sam padł w 1347 r. ofiarą epidemii, pisał:

– Było powiedziane, że zaraza przyjmuje trzy formy. W pierwszej ludzie cierpią z powodu infekcji płuc prowadzającej do trudności z oddychaniem. Kto posiada to zepsucie lub skażenie, nie może uciec, ale umrze w ciągu dwóch dni. Inna forma (…) w której wyrzynają się pod pachami bąble (…) trzecia forma, w której ludzie obu płci porażeni chorobą w pachwinę. (R. Horrox, "Black Death", 1994

Ludzie umierali tak szybko, że żywi nie byli w stanie nadążyć z pochówkami. Nawet ostrożne szacunki mówią o śmierci jednej trzeciej populacji ówczesnej Europy, czyli ok. 25 mln zmarłych. Drogi całego kontynentu zapełniły się pokutnikami, którzy dokonywali samookaleczenia, przekonani, iż zaraza była karą boską za ludzkie grzechy. Obrazy porażonej dżumą Europy do dzisiaj możemy zobaczyć na ilustracjach kronik oraz w rzeźbach kościołów z tamtych czasów.

Oaza spokoju nad Wisłą?
Przez wiele lat panowało przekonanie, że środkowa Europa (a w szczególności dzisiejsze tereny Polski i Czech) wyszły z oceanu "czarnej śmierci" suchą stopą. Duża w tym zasługa francuskiej profesor Elisabeth Carpentier. Opublikowała ona w 1962 r. na kartach czasopisma "Annales" mapę zarazy w połowie XIV w., która ukazała m.in. terytorium Polski jako zieloną plamę pośród morza epidemiologicznej czerwieni. Czy tak było naprawdę?

Niejeden argument na to wskazuje. Zacznijmy od tego, że dowody na występowanie "czarnej śmierci" w polskich kronikach są nader skąpe. Wspomina o niej wprawdzie Jan Długosz, lecz pisał swoje słowa ponad 100 lat później. Kolejnym ciekawym faktem jest utrzymywanie się wpływów z dziesięciny na rzecz Kościoła z ziem Małopolski w latach 1346 – 1352 na podobnym poziomie. W epidemii szalejącej wśród poddanych byłoby to raczej niemożliwe. Polska ponadto była w XIV w. krajem wciąż stosunkowo słabo zaludnionym, łatwiej było więc władcy takiemu jak Kazimierz III Wielki objąć ogniska "czarnej śmierci" kwarantanną.

Są to oczywiście jedynie domniemania. Znajdziemy bowiem i argumenty świadczące o tym, że zaraza faktycznie dotknęła ziemie polskie. Opublikowane w 2009 r. przez szwajcarskich badaczy z dziedziny dendrochronologii badania pokazują wzrost zalesienia Europy w połowie XIV w. na skutek spadku liczby ludności. Polska nie była tu wyjątkiem, choć daleko jej do czołówki. Zastanawiająca jest też duża liczba zgonów wśród dostojników kościelnych nad Wisłą w interesującym nas okresie (zwłaszcza na początku lat 70. XIV w., kiedy miał miejsce nawrót epidemii w całej Europie).

Nowy początek
Dyskusje na temat tego, czy "czarna śmierć" dotknęła ziemie polskie w XIV w., będą zapewne trwały. W świetle nowych badań wydaje się, że epidemia wprawdzie dotarła do państwa Kazimierza Wielkiego, jej przebieg jednak okazał się stosunkowo łagodny w porównaniu do reszty Europy.

Vasyl Vasylyk jako Władysław II Jagiełło w serwisu "Korona Królów"

Rzuca to nowe światło na wydarzenia, które możemy śledzić obecnie w trzecim sezonie serialu historycznego "Korona Królów". Król Władysław II Jagiełło (grany przez Vasyla Vasylyka) odziedziczył po swoich poprzednikach kraj silny gospodarczo, demograficznie, a co za tym idzie – militarnie. Otworzyło mu to drogę do uczynienia z Polski i Litwy prawdziwego mocarstwa.

uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.