Romantyczne średniowiecze. Jak wyglądała miłość dworska w XIV w.

Wieki średnie jawią nam się często jako czasy mroczne i pełne przemocy. W istocie jednak kwitła wtedy poezja miłosna, a romanse dworskie przyjmowały bardzo wysublimowane formy. Także w Polsce rycerze i damy angażowali się w bardzo wyszukane gry uczuć.

Miłość zawsze odnajdzie drogę
W trzecim sezonie serialu historycznego "Korona królów" widzowie nie mogą narzekać na brak płomiennych romansów. O rękę pięknej królowej Jadwigi granej przez Dagmarę Bryzek ubiegali się przecież mężczyźni z całej Europy. Pragnął jej książę austriacki Wilhelm Habsburg (Kacper Gaduła Zawratyński) oraz władca Litwy Władysław Jagiełło (Vasyl Vasylyk). Rządzący Mazowszem Siemowit IV chciał polską władczynię nawet porwać i zmusić do ślubu, na szczęście bezskutecznie. Jak zapewne pamiętamy z poprzednich sezonów "Korony królów", także w życiu poprzednika Jadwigi na polskim tronie, Kazimierza III Wielkiego, płomiennych romansów nie brakowało.

Jak wyglądało podejście do spraw sercowych i erotycznych w średniowieczu? Kościół patrzył na nie, oględnie mówiąc, krzywym okiem. Grzmieli na flirty i romanse w swoich pismach chociażby św. Augustyn oraz św. Bernardyn ze Sieny. Z kolei papież Innocenty III uznał w 1215 r. coroczną spowiedź za obowiązkową, po części właśnie po to, by okiełznać wszechobecne miłostki. Niewiele to jednak dało – wieki XIII i XIV to bowiem okres dynamicznego rozwoju poezji miłosnej, także powstania nowego ideału dworskiego romansu, który przetrwał kolejne stulecia.

Prawdziwy romans według trubadurów
Nawet narodziny muzyki typu pop i rock and roll w XX stuleciu nie miały zapewne tak rewolucyjnego wpływu na słowo pisane jak dzieła Wilhelma VIII Akwitańskiego (1025 – 1086). Ten książę z południa Francji uważany jest za pierwszego trubadura – poetę, który w języku oksytańskim sławił uroki miłości. Dzięki niemu popularne dotychczas pieśni bohaterskie (fr. "chansons de geste"), jak np. sławna "Pieśń o Rolandzie", wyparły dzieła bardziej wysublimowane. Poezja trubadurów przepełniona jest bowiem namiętnością ubraną w dworskie maniery.

Bośniaczka

Takie właśnie podejście do uczucia gloryfikował w swoim traktacie "De Amore" Andreas Capellanus. Opisywana przez niego miłość jest burzliwa i pełna sprzeczności, jak twierdzi – zarówno poniża, jak i uwzniośla swoich uczestników. Ideałem mężczyzny w poematach trubadurów był rycerz, sprawny fizycznie wojownik, którego dama poddaje kolejnym testom. Taki egzamin stanowiły np. turnieje rycerskie. Ich uzbrojeni uczestnicy przywiązywali do kopii chustki dam swoich serc. Zwycięzca turnieju mógł być pewien nagrody w postaci uśmiechu wybranki albo… czegoś więcej.

Dotychczasowych bohaterów masowej wyobraźni, takich jak wspomniany już pogromca Saracenów Roland, zastąpili kochankowie. Tristan i Izolda, Lancelot i Ginewra, Abelard i Heloiza – ich płomienne uczucie rozpalało wyobraźnię dworskich kręgów w całej Europie. Z malowniczej Akwitanii dzieła trubadurów zawędrowały dalej. W północnej Francji ich spuściznę kontynuowali tzw. "truwerzy", a na ziemiach dzisiejszych Niemiec i Czech – poeci oraz pieśniarze zwani "minnesingerami". Właśnie ci ostatni przywieźli poezję miłosną do państwa Piastów i Jagiellonów.

Miłość dworska po polsku
Wpływy dworskiej poezji miłosnej na polską kulturę znajdziemy już w "Kronice Wielkopolskiej" (druga połowa XIII w.). Zawarta w niej historia miłości rycerza Waltera do damy Helgundy spełnia wszystkie reguły gatunku – od zakochania się nagle i po uszy bohaterów aż po ich tragiczną śmierć. Historycy do dzisiaj dywagują, czy jednym z minnesingerów był książę Henryk IV Prawy z dynastii Piastów śląskich. W tzw. Kodeksie heidelberskim widzimy nawet jego podobiznę z hasłem "Amor Amori (łac. "Miłość Miłości") na końskim kropierzu, a także dwie pieśni jego autorstwa.

Romansujący Tristan i Izolda na obrazie Edmunda Blaira Leightona

Wiek XIV przyniósł dalszy rozwój poezji miłosnej na ziemiach polskich. Nie wiemy, czy do dotarły do nas już wtedy piękne sonety poety włoskiego Franciszka Petrarki. Wiemy za to na pewno, że w czasach Władysława II Jagiełły znana była na krakowskim dworze "Opowieść o róży" (fr. "Roman de la Rose"). Ten alegoryczny poemat autorstwa Guillaume’a de Lorrisa oraz Jeana de Meunga aż kipi od opisów miłości zarówno w jej romantycznej, jak i cielesnej formie.

Romanse w cieniu tronu
Czy jednak pochodzący z pogańskiej Litwy Władysław II Jagiełło mógł przesiąknąć pochodzącą z zachodniej Europy poezja dworską, sławiąca miłostki i romanse? Trzeba przyznać, że szczęścia w miłości raczej nie miał. O ile Kazimierz III Wielki posiadał liczne kochanki, to poczciwego Jagiełłę autorka Irena Kienzler nazywała nawet "wiernym mężem niewiernych żon".

Już jego pierwszy związek z Jadwigą Andegaweńską rodził plotki ze względu na różnicę wiekową i kulturową pomiędzy małżonkami. Skomplikowane, jakże odległe od wyobrażeń trubadurów relacje pary monarszej nieprzypadkowo są ważnym wątkiem nowej odsłony "Korony królów".

uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.